Bryły, które nie podlegają mechanicznemu obcieraniu swej powierzchni przez wodę płynącą, lub przez tarcie o sąsiednie skały, a leżą swobodnie nieprzykryte niczym, wietrzeją chemicznie i fizycznie z reguły w ten sposób, że tylko około 15 cm gruba warstewka zewnętrzna stale się rozpada; ponieważ produkty rozpadu deszcze stale spłukują, przeto bryła zmniejsza się ciągle aż wreszcie zupełnie zniknie. Bryły otoczone wszechstronnie mułem i piaskiem w ten sposób, że już nie ulegają obtarciu mechanicznemu bo zostały na dobre osadzone, wietrzeją tak samo od zewnątrz — tylko materiału zwietrzenia nic nie unosi. Gdy zatem bryłę taką znajdzie się w starej morenie, to widać, że zachowała wprawdzie swoje kontury, jest jednak zupełnie miękka i z łatwością daje się np. przeciąć łopatą.

Rozmieszczenie skał wymienionych wykazuje pewną prawidłowość. Trzon krystaliczny jest wydłużoną, ku W ostro zakończoną wyspą. Na Pn ciągnie się wzdłuż niego pasmo skał osadowych, u którym występują: bliżej wapienie, a dalej dolomity, a na Z przypiera on całą szerokością, nagle znowu do tego pasma osadowego, z którego na Pd widać już tylko nieliczne, maleńkie wyspy. I te skały osadowe i trzon krystaliczny jako całość otoczone są przez flisz z Pn, W i Pd.

Nawodnienie. Ktokolwiek poraź pierwszy się znalazł w Tatrach, tego musiała między innymi uderzyć nadzwyczajna obfitość wody. Istotnie trudno w Europie środkowej znaleźć jakikolwiek szmat ziemi tej wielkości co Tatry, który by miał tyle strumieni, stawów, źródeł, mokradeł, co one. Każda większa dolina ma swoją »wodę« t. j. strumień, a niemal w kaź żdym żlebie skalnym sączy się wąziuchne jej pasemko. To też rola wody jest w Tatrach ogromna.