Uderza nas zupełnie inny typ skały: mamy bowiem przed sobą wapienie, różniące się znakomicie od dolomitów. Odtąd na Pd i Z panują one na dalekiej przestrzeni a tylko tu i ówdzie przykrywa je czapeczka skał krystalicznych, co się od razu zaznacza w konturach góry.

W drodze ze szczytu Giewontu ku Kondrackiej Kopie spotykamy w pół drogi na przełęcz czerwonawe i zielonawe łupki i dolomity gąbczaste, a potem najtwardszą, najwytrzymalszą skałę tatrzańską, t. j. czerwony lub rdzawy kwarcyt.

Wracając, znajdziemy prócz wymienionych jeszcze margle czerwone, rogowcowe wapienie Czerwonej Skałki, które to ostatnie tylko tu i to wyjątkowo zaznaczają się dobitniej.

Poznań – kontenery na gruz

Dla zrozumienia roli, jaką odgrywają w wyglądzie krajobrazu górskiego, należy tu trochę bliżej te skały petrograficznie określić. Nie będzie to oczywiście wszystkim, bo te skały leżą obok siebie i na sobie według pewnego planu architektonicznego, który jest wyrazem budowy Tatr. O tej niezmiernie ciekawej stronie będzie jednak mowa poniżej.

Zacznijmy od dolomitów. »Kominy« i »chłopki« na Łysankach, Sarniej Skale i w ogóle wszędzie, gdzie mamy z tą samą skałą do czynienia, zawdzięczają możność powstania przede wszystkim budowie wewnętrznej, spoistości dolomitu. Gdzie w jakiejś dolinie jest on dobrze odsłonięty, tam widzimy partie warstwowane na przemian z grubymi ławicami nie warstwowanymi. Powierzchnia warstw, wietrzejących swobodnie, najczęściej czarniawa (od wydzielających się soli manganowych?), pokryta jest w zupełności trójściennymi płaskimi piramidkami, których ściany przecinają się w krawędziach niezaokrąglonych. Wyjątkowo tylko spotykamy słupy wieloboczne zamiast piramidek.

Poznań – kontenery na gruz