Niejedno z nich mogłoby istnieć w pewnych określonych warunkach klimatycznych, ale nie znajdując tu np. pożywienia to roślinnego czy zwierzęcego żyje faktycznie gdzie indziej. Na odwrót wiele zwierząt zapędza się czasowo w krainy, gdzie ogół warunków jest dla nich nieprzyjazny. Te wszystkie okoliczności sprawiają, że rozmieszczenie zwierząt w krainy jest mniej pewno niż u roślin, choć trzeba dodać, że i wśród zwierząt znajdują się przykłady bardzo daleko posuniętego przystosowania.

Wielkie ssawce, jakie spotykamy w Tatrach, są fauną szczątkową po epoce polodowcowej, która się tu schroniła, aby umrzeć lub się przystosować, częścią zaś przywędrowały z niżu. Jedna i druga grupa były dawniej o wiele liczniejsze, ale wyginęły albo zostały przez człowieka wytępione. Reprezentantem pierwszej, najprzedniejszym zwierzęciem typowo arktycznym jest świstak. Pośrednie miejsce między pierwszą a drugą zajmuje kozica, a przedstawicielem owej drugiej grupy zwierząt, skazanych na zagładę przez człowieka, może być niedźwiedź. Kilka, najwyżej kilkanaście sztuk tego mądrego zwierzęcia człowiek chowa z roku na rok rzec można — dla zabawy. Jedna bowiem obława kilkudniowa sprowadziłaby koniec dla niedźwiedzia, który był panem Podhala za tych czasów odległych, kiedy to jeszcze uwijały się tu żubry, daniele, łosie, wilki i t. d., i t. d. Kozica trzyma się w lecie krainy grzbietów i górnego kosodrzewu, świstak siedzi także w górnym kosodrzewie, niedźwiedź w ogóle w kosodrzewie, zwłaszcza w zwartym, ale schodzi i znacznie niżej, zwłaszcza wiosną i jesienią. Kozica na zimę schodzi niżej, aż do miejsc, gdzie może znaleźć jakieś nędzne pożywienie.