Dla kogoś, kto się nigdy roślinami nie zajmował, powyższe spisy będą oczywiście tylko suchą statystyką. Różnice w obserwować się dającym święcie roślinnym są jednak tak duże, iż uderzają każdego, kto w ogóle patrzy na swe otoczenie. Nie znając ani jednej nazwy, można jednak odbierać pełne wrażenie estetyczne, przypatrując się roślinom w ich bardzo krótkotrwałym okresie kwitnienia. Ledwie śniegi zaczynają ustępować, a już pojawiają się kobierce kwiecia pewnych określonych kolorów, które szybko się zmieniają, bo wiosna trwa krótko, im wyżej tym krócej. Zjawisko budzenia się życia występuje nagle i od razu w całej pełni, z niesłychanym przepychem i siłą; nigdzie w nizinach nie jest tak potężne, piękne. Przede wszystkim dlatego, że w nizinach jest dość czasu aby roślina zakwitła nie dziś to jutro, gdy w górach czas wolny dla trwania każdego zjawiska jest nader krótki, więc stosunkowo bardzo dużo roślin musi razem kwitnąc, a te znowu, które nie kwitną razem i w dolinie mają znaczny przeciąg czasu między kwitnieniem, te w górach zbliżają ten okres ku sobie. Więc kilkakrotnie w ciągu bardzo krótkiego czasu kilkunastu a nawet kilku dni zmienia się zasadniczy ton hali czy łąki; kolor żółty następuje po niebieskim, czerwony po żółtym i t. d. jak fala po fali zmiennego morza, jak uczucia gwałtownych, zapalnych ludzi.