Wcześniejszy wpis z tego tematu – http://www.solecki.com.pl/historia-geologiczna-cz-3/

Istnienie takich różnic można wytłumaczyć tylko powstawaniem wśród zupełnie odmiennych warunków. Umożliwia zaś takie tłumaczenie okoliczność, iż istotnie wśród skał obu seryj znajdujemy osady: brzeżne, przybrzeżne itd. aż do takich, które powstały w znacznych głębiach, dalej prawdziwe rafy koralowe, wapienie niekoralowe, ale niemniej wytworzone tuż pod powierzchnią wody i w ogóle dużo utworów, których powstanie było możliwe tylko wśród pewnych specjalnych warunków. Utwory przybrzeżne są czymś dość częstym; wśród wysokotatrzańskich górno triasowych warstw mamy nawet do zanotowania warstwy z florą, a więc utwory lądowe.

Warunki zewnętrzne, wśród których dana warstwa się wytwarzała, musimy odtwarzać z jej współrzędnych geograficznych,z materiału petrograficznego, a więc jego składu mineralogicznego i mechanicznego, dalej z resztek zwierzęcych i roślinnych, ze sposobu ich zachowania, ich częstości, wzajemnego stosunku liczbowego i t. d. Możemy zaś rekonstruować życie podmorskiego krajobrazu dość dokładnie, bo znajomość dzisiejszego życia morza jest już dość znaczna. Otóż na zasadzie tych wszystkich danych uprawnieni jesteśmy do wniosku, że utwory reglowe i wysoko tatrzańskie powstały w warunkach^ tak odmiennych, że były możliwe tylko na przestrzeniach znacznie od siebie odległych. Twórca dzisiejszej geologii Tatr, prof. Uhlig z Wiednia, przekonany był o tej konieczności przyjęcia znacznie rozdzielonych zbiorników osadzania; z powodów tektonicznych przyjmował jednak bardzo małą przestrzeń dzielącą. Tektonika zaś osadowych mas tatrzańskich, zwłaszcza małych obszarów na Pd od Zakopanego, więc np. doliny Strążyskiej i Giewontu, wydaje się na pierwszy rzut oka dość prostą. Wszędy, gdzie tylko w reglach zakopiańskich spotykamy dobre odsłonięcia, tam widzimy warstwy różnych utworów nachylone stale ku Pn; tam, gdzie np. dolina Strążyska kończy się pod ścianą Giewontu małym tarasem, widzimy i warstwy samego Giewontu tak samo nachylone. Zjawisko to próbował Uhlig wytłumaczyć w sposób możliwie najprostszy, mianowicie jako wynik fałdowania. Osady pierwotnie leżące poziomo, zostały pod wpływem kurczenia się skorupy ziemskiej pchnięte z Pn na Pd, a ponieważ równocześnie granit jako trzon centralny podniósł się w górę (czynnie), przeto spotkały one go na swej drodze i pogięły się. Gdy siła fałdująca wzrosła, zostały one przyparte potężnie do granitu, przy czym nastąpiło charakterystyczne wytłoczenie każdorazowego południowego skrzydła fałdu. Te poglądy tektoniczne rychło upadły, a zasługa odkrycia jedynie możliwego planu tektonicznego, wedle którego Tatry są rzeczywiście zbudowane, należy się genialnemu tektonikowi szwajcarskiemu M. Lugeonowi. W nowej koncepcji widzimy w Tatrach objawy nasunięć całych kompleksów mas skalnych na siebie, nasunięć pochodzących z Pd a dokonanych w ten sposób, iż seria reglowa została nasunięta na górno tatrzańską, przy czym nawet płaty krystalicznego podłoża zostało oderwane i dostały się między lub popod sunące się masy1). Poglądy te zostały ugruntowane raz na zawsze przez znalezienie na Gładkim upłaziańskim w Grupie Czerwonych wierchów (1787 m) płatu serii reglowej, spoczywającej wraz z cienką płytą porwanego z Pd, sprasowanego granitu na serii górnotatrzańskiej, która znowu ze swej strony leży na najmłodszym utworze tj. górnej kredzie, a więc jest sama przynajmniej wielkim fałdem leżącym, obalonym ku Pn. Granity Szerokiej i Zamków na W, dalej czubów od Kasprowego aż po Kopę Kondracką, czapeczki krystaliczne Małołączniakar Twardego upłazu i pomniejsze są oderwane od podłoża, są porwakami.

Wszystkie nasunięcia dokonały się już po osadzeniu się górnej kredy. Nowy wielki okres geologiczny, tzw. okres kenozoiczny, rozpoczął się fazą lądową, albowiem w jego początku, tj. przez cały paleocen i dolny eocen istniejące już na dzisiejszym swym miejscu Pra-Tatry ulegały niszczeniu przez czynniki zewnętrzne, ulegały denudacji. Ten proces posunął się daleko, kiedy przyszła nowa transgresja morska. Zalew morza obejmował wówczas ogromne przestrzenie Europy, a trwał u nas tak samo jak w Alpach, Kaukazie, Himalajach itd. przynajmniej przez średni eocen, a może i wiele dłużej. Transgresya średnioeoceńska zastała Pra-Tatry wprawdzie już mocno zrównane, ale zawsze jeszcze zaznaczały się one jako wyniosłość, dokoła której tworzą się z miejscowego piargu na brzegu morskim zlepieńce.