Jest ciekawym zagadnieniem psychologicznym wyświetlenie powodów, dla których góry wywierają na wszystkich tak potężny, nieprzeparty wpływ.Takiej różnorodności wrażeń piękna i takiej mocy uczuć nie zaznaje się nigdzie indziej. A do jak głębokich refleksji filozoficznych zmuszają te milczące kolosy! Zaiste głęboka jest prawda w opowiadaniu biblijnym o wielkiej pokusie: Czart wiedział po co Chrystusa wyprowadził na wysoką górę! Od amatorów wspinaczki aż do mocarzy słowa i myśli — wszyscy zgodnie są świadkami tego wpływu. Wystarczy wskazać na cykl poezyj »Tatry« Franciszka Nowickiego, któremu równego niema nasza literatura, na Asnyka i tylu innych, z drugiej zaś strony—na malarzy Filipkiewicza, Rembowskiego, Wyczółkowskiego i tylu starszych i młodszych — a potem na ludzi z przeciwnego bieguna, zajmujących się tak zwaną »suchą« wiedzą, z pomiędzy których najtężsi są najmocniej opętani przez góry! Niemało działa tu zapewne i przeszłość gór, ich powstanie.

Widzieliśmy w pobieżnym szkicu najbardziej uderzające momenty życia gór w chwili obecnej. Największe extremy klimatyczne najbardziej niszczą szczyty: szybko wietrzejąca turnia rozsypuje się w piarg; mrozy i upały na przemian, marznąca woda, wichury i pioruny walą w dół potężne bryły.

Stożki nasypowe dławią stawy, dolinę, wyrównywają relief. W pewnym momencie giną turnie tworząc złomiska na grzbiecie, stożki nasypowe osiadają i pokrywają się roślinnością, stawy już znikły a we wnętrzu kotłów rośnie bujna trawa. Tylko rzeki pracują wciąż dalej; toczą bryły skalne, zaokrąglając je po drodze, i zmniejszają wciąż  masę gór, ich wysokość. Pod warstwę gleby na zwietrzałej skale wnika woda opadów i w ten sposób zbocza zjeżdżają z wolna w dół, tworząc suwy, pomiędzy którymi rzeki się muszą przeciskać. Powoli zmienia się klimat okolicy, jej cały wygląd zewnętrzny. Góry typu alpejskiego powoli przemieniają się w góry »średnie«, z krajobrazu dzikiego, potężnego, powstaje relief łagodnie falisty, barankowaty. Za zmianą wysokości i klimatu z wolna podążają rośliny i zwierzęta, wywędrowując, przystosowując się do nowych warunków, albo — nie zdoławszy ani jednego ani drugiego uczynić — giną. Tak już w pamięci kilku pokoleń zachodzą zmiany wybitne, dające świadectwo prawdzie, że niema nic stałego pod słońcem. A jednak jakich to walk potrzeba było, jakich wysiłków najtęższych jednostek, aby ludzkość wyzbyła się choćby małej cząstki najgrubszych przesądów, aby wolno było publicznie mówić o tern, że istotnie wszystko ulega ciągłym przemianom!

Pogląd na Tatry, obejmujący tylko to co dziś się w tych górach dzieje, daje nam już ogromnie dużo poznania przyrody, ale jest sam przez się niezupełny. Albowiem poza systematyką wszystkich zjawisk fizycznych i biologicznych, poza florystyką, faunistyką i ekologią zwierząt i roślin, istnieje jeszcze ich historia, historia podłoża. Jest to reszta, która nie mieści się w tamtych zakresach poznania; wymaga ona samodzielnego traktowania naukowego, ale też daje tym głębsze, tern pełniejsze zrozumienie procesów, składających się na życie krajobrazu i na losy roślin i zwierząt.